Prawda jest jak…?

O prawdzie piszemy w przeróżnych kontekstach… warto poświęcić jej notkę (którą planowałem napisać od ponad roku). Nawet, a może właśnie dlatego, że też będzie w różnych kontekstach ;) I czasem bardzo „obok” tematu.

I może właśnie zacznę obok. Bo z hasłem „prawda” kojarzy mi się tyle tematów…

Jakiś czas temu pisałem o gratach, o WOŚP… W przypadku WOŚP i innych inicjatyw charytatywnych… to nie ma co robić z uczestników jakichś wielkich wspaniałomyślnych. Fakt jest taki, że ludzie biorą udział w takich akcjach ponieważ CHCĄ, bo gdyby nie chcieli, to żadna siła nie zmusiłaby ich do oddania swoich pieniędzy na cele charytatywne ;) Dlaczego o tym piszę? bo naprawdę nie czuję się jakimś wielkim człowiekiem tylko dlatego, że oddaję co mi zbędne i poświęcam trochę swojego czasu na przygotowanie zdjęć i opisów, btw. zebrałem w tym roku dla WOŚP 905,99zł (czyli mój rekord, brak jednej wpłaty ale raczej się jej już nie doczekam, więc myślę, że mogę podsumować tegoroczny finał), owszem, czuję z tego powodu satysfakcję ale żeby zaraz robić z tego coś wielkiego… Nie, wszystko co robimy, robimy dla siebie, zawsze. Robimy to ponieważ MY CHCEMY to zrobić. Nawet jeżeli oddajemy komuś własną nerkę, robimy to ponieważ chcemy go uratować. Ludzie zawsze robią coś, bo jest im to potrzebne.
Większy jeszcze problem ze zrozumieniem tego mają niektórzy na gratach. I tam to dopiero jest „och jakim to ja jestem wielkim darczyńcą niedocenionym” ;) Co jest irytujące bo ten akurat portal nie służy do bycia darczyńcą… Ale może im potrzebne jest dowartościowanie się w ten sposób.

Kolejne zagadnienie… Chyba wszyscy słyszeli o „porwanej” Madzi i całej tej historii dalej. Tu również, jak wszędzie, rzuciła się chmara wirtualnych sępów która wydała już wyrok, że matka zabiła. Wyrok bez procesu, bo tak. Bo oni wiedzą lepiej! Bo najłatwiej jest oceniać innych.
Podobnego rodzaju sytuacje… chodzi mi o reakcję ludzi, którzy sami uważają się za lepszych (nie przeczę, może i są, a raczej byliby, gdyby nie zniżyliby się… swoją reakcją). Na pewnym forum ktoś ładnie napisał o wegetarianach, tych którzy nie jedzą mięsa, bo nie mogą znieść zabijania zwierząt, ale po „padlinożercach” potrafią pojechać ładnymi epitetami. Ktoś napisał:
„Wściekły, pieniący się fanatyk przekonujący o tym, że nie należy zabijać? Błagam, przecież to jest śmieszne. Oni tego nie rozumieją.”
– świetne zdanie, dobre na wiele okazji. „wściekły, pieniący się fanatyk przekonujący o tym, że nie należy zabijać” hmm…
O to mi chodzi. Że reakcja czasem przekreśla przekonania, choćby i one miały być dobre. Gdzie w tym wszystkim jest prawda? I czym w tym jest?

Przed napisaniem tej notki przeczytałem spoooro cytatów o prawdzie i… większość nie przypadła mi do gustu. Nie ma co wyszukiwać cytatów, najlepsze są te, które pojawiły się w naszym życiu przypadkiem.

„Jest jedna jedyna prawda,
ta co się nigdy nie zmienia,
że perspektywa zależy zazwyczaj
od punktu naszego siedzenia ;) „

albo:

„Prawda jest jak d…, każdy ma własną”

i oba te cytaty właściwie są najlepsze. Bo może bardziej chodzi o to, że ważniejsze jest to co my postrzegamy za prawdę niż jakaś „obiektywna prawda”…

Ale właściwie na dwa ciekawe cytaty natrafiłem tak czytając wszystkie:

„Jedna z okrutniejszych lekcji życia (oraz śmierci): To, co się liczy dla nas, nie musi się liczyć dla innych, nawet jeżeli jesteśmy sobie bliscy. Inni niekoniecznie kochają to, co my, czy nienawidzą tego, co my. Nasza prawda bywa dla nich kłamstwem.”
– Jonathan Carroll

„Wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy.”
– Cyceron

Ten ostatni szczególnie daje do myślenia. Czy rzeczywiście prawda jest najważniejsza? Tak często czytam zwłaszcza na profilach ludzi jak ważna jest dla nich „prawda”, „szczerość”… Po pierwsze to oklepane frazesy, a po drugie… ach tyle razy już pisałem o „chamskiej szczerości” że nie chce mi się po raz kolejny.
Z kolei w pewnej książce niedawno przeczytałem:

„Prawda wypowiedziana w złej intencji jest gorsza od każdego kłamstwa, jakie zdołasz wymyślić.”

i z tym byłbym się gotów o wiele bardziej zgodzić.
Ludzie często mówią, że cenią sobie prawdę, nawet tą najgorszą… Być może myślą, że są na tyle silni by ją znieść, być może są. Tylko… co ona im da?

„Prawdę w złej intencji” widzę też często na TS-forach. Na nich w ogóle fajnie też widać jak ludziom puszczają nerwy. Najpierw jest dyskusja „naokoło”, potem co raz bardziej personalnie i kończy się na „a z twoim wyglądem…”, „dobrze, że ja nie…” i jeszcze lepiej :D Ale to tak tylko na marginesie. Chociaż często potem jest refleksja: „jak możesz tak mówić?” i odpowiedź: „przecież ja tylko w dobrej intencji, żeby nie głaskać po główce…”. No tak, nie neguję pomysłu konstruktywnej krytyki, ale na miłość boską… można komuś powiedzieć wszystko tylko innym tonem! Inaczej dobierając słowa.
Tak, uważam że jeśli ktoś nie potrafi swojej prawdy ubrać w cieplejsze słowa, to lepiej niech już kłamie.
Może i też dlatego nigdy nie zachwycałem się (a jeśli już to z innego powodu :P ) bohaterami różnych filmów, seriali czy książek, którzy „walą prawdę prosto z mostu” i za to właśnie są lubiani. Nie czuję tego. Nie bawi mnie to.

W innej z kolei książce przeczytałem: „Chociaż może nie zawsze jesteśmy tego świadomi albo nie zawsze jesteśmy w stanie powiedzieć, dlaczego myślimy, że coś jest takie, a nie inne, nasze wierzenia są dla nas prawdziwe.”

I to właściwie tyle co mi na tą chwilę przychodzi do głowy.
Na koniec wspomnę jeszcze tylko o pewnym świetnym wątku z serialu „Queer as folk” ;) Uważam, że jest to jeden z najlepszych drobnych, jednoodcinkowych wątków, bo jest tak inny niż to co się zwykle w filmach przedstawia. Mianowicie w odcinku 13 sezonu 2, jeden z głównych bohaterów dowiaduje się, [to będzie spojler tak btw. :P ] że jego ojcem jest podstarzała drag queen a nie zmarły bohater wojenny, którego przez 30 lat uważał za ojca. Oczywiście na początku się złości, lecz ta drag queen mówi mu takie świetne słowa:
„Prawda to wybór w który wierzysz.”
(„Prawda jest tym w co zdecydujesz się uwierzyć.” itp. – zależnie od tłumaczenia :P w oryginale: „The truth is what you choose to believe.”)
Po tej rozmowie bohater wraca do domu i widzi jak jego matka chowa „ołtarzyk ojca” i pyta „co robisz, nie możesz się tego po prostu pozbyć”. On wybrał tą prawdę, którą znał przez 30 lat i dlatego tak mi się podobał ten motyw.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.