woda :)

Moja klata miała dzisiaj premierę (i to od razu nad morzem! :D ). Tzn. pierwszy raz pokazałem się na plaży (czyli szerszej widowni) bez koszulki. W sumie nie zauważyłem żeby ktoś gapił się jakoś specjalnie (a może nie zauważyłem, z resztą ja się na ludzi za specjalnie nie gapię). No więc skoro się rozkręciłem to teraz zamierzam przy każdej okazji jeździć nad wodę, bo hmm… 5 lat nie pływałem! mam nadzieję, że jeszcze potrafię :D A zawsze tak lubiłem przecież plażę, wodę…
I tylko nadal nie wiem jakie kąpielówki/szorty nadadzą się najlepiej co by zbyt mocno nie było widać niedoborów w spodniach :D

Ale się spiekłem… ze spaniem może być dziś problem :D
Jak tak myślę to nie, chyba raczej z 6 lat co najmniej nie pływałem…

Edit (22:30):
Po namyśle muszę dodać, że nie żebym robił z tego takie wydarzenie, nie przesadzajmy ;) w sumie to blizny mam naprawdę małe (choć trochę się rozeszły, nie wiem czemu, takie ciało widocznie mam) i pod tym względem, to z pewnością mam szczęście. Co mnie bardziej martwi to nierówności, które tworzą m.in. blizny. Ale może i to nie rzuca się AŻ tak bardzo w oczy. Poza tym same blizny, wciąż mam wrażenie, że są czerwone, bo ja z góry patrząc naprawdę tak je widzę. Kiedy jednak patrzę w lustrze, czyli na wprost, to są blade, mało widoczne. Nie wiem o co chodzi, kąt padania światła? No cóż, mam nadzieję, że z perspektywy innych osób też raczej widać blade i niknące :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.