#1036

No i zapomniałem dopisać do poprzedniej notki, że jeden taki wniosek ogólny jednak mam: cała masa ludzi z jakimiś zaburzeniami funkcjonuje. Więc luz, skoro oni mogą – ja też mogę ;) [Co nie znaczy że nie można starać się poprawiać komfortu życia, bo teraz to czasami czuję się taki… pusty. Tak ad. tego braku spontaniczności w dzieleniu się osiągnięciami, zainteresowaniami, to np. ktoś pyta: „Co tam u ciebie?”, odpowiadam: „Aaa nic…”, a przez głowę przechodzi mi myśl: „dostałem podwyżkę, kupuję pralkę…” to chyba coś o czym się mówi w gronie przyjaciół/rodziny, a ja jakoś… nie wiem. Albo: „Powiedz coś o sobie”, „A nie ma co opowiadać…” – a w domyśle: ‚a daj mi już spokój, bo muszę się zająć swoimi zainteresowaniami’ ;) (btw. kupiłem sobie niszczarkę i za quilling też się /kiedyś :D / wezmę!). ]

I jeszcze jedna dygresja (to z kolei wniosek wyniesiony po części z tamtej dyskusji – o dlatego właśnie je lubię)… to takie cudowne, kiedy ludzie biorą cię po prostu za tego, kogo widzą, a to co widzą jest zgodne z rzeczywistością. Nie ma pytań, zainteresowania przeszłością… Mogą uśmiechnąć się zdziwieni dlaczego masz takie małe ręce, ale nawet im nie przyjdzie do głowy dlaczego.
Bardzo to lubię, to że nie ma tematu. I dlatego właśnie wolałbym żeby nie było tematu z ewentualnym partnerem… ale wiem, że to akurat jest niemożliwe.
Mówi się, że trzeba siebie zaakceptować. Ale jak do tego dojść „na siłę”? Ja myślę, że to przychodzi z czasem. Kiedy sobie o tym przypomnę to i owszem – nie lubię swojego głosu, a niski wzrost i te wspomniane wcześniej małe ręce nie dodają mi pewności siebie. Ale z czasem jakoś to po prostu stało się codziennością, jakimś tam tłem o którym na co dzień wcale nie myślę. Dla mnie to jest ta wspomniana akceptacja.

Dalej… przeczytałem na jednym ts blogu:
„Od siebie powiem też, że kiedy na początku całej tej drogi usłyszałem, że nie jestem wart tego by ktoś mnie kochał, bym żył, że jestem potworem – to do tej pory to we mnie siedzi, pamiętam o tym i to ma ogromny wpływ na to jak się zachowuję, jaki jestem.”
Hmm… myślę, że dość racjonalnie do życia podchodzę i… mnie to by nie ruszało i nie zgadzam się z tym. Nie ma ludzi „gorszych” i „lepszych”, wartych pokochania czy nie wartych. „Wartość” to nie jest odpowiednie słowo. Ale faktem jest, że nie jesteśmy tak samo… doskonali. Choć można powiedzieć, że doskonałość nie istnieje. Ale są ludzie mniej lub bardziej niedoskonali. O ile „doskonałość” to tu odpowiednie słowo (bo też nie jestem pewien).

Nie ruszają mnie takie teksty może też dlatego, że stałem się gruboskórny (naprawdę żadne lepsze określenie mi do głowy nie przychodzi), po hormonach. To akurat nie urojenie ani ściema, ani nawet (u mnie to nie była) psychika, a tylko czysty testosteron. Kiedyś byłem inny, chyba bardziej romantyczny, ale i jakby )o wiele bardziej) dziecinny ;) Teraz to już w ogóle ciężko mi się wzruszyć. Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Prawie mnie wzrusza ten wiersz [nie wiem dlaczego mnie naszło do powrotu do notki z listopada 2009, ale… a co tam, już dawno myślałem o przetłumaczeniu tego wiersza (bo warto). Tak więc, choć nigdy nie chciałem być tłumaczem (a wszyscy chcieli żebym został ;) ), to jednak coś tam potrafię ;) ], pewnie dlatego, że choć powoli zapominam jak się kiedyś czułem, to pamiętam dobrze, że źle.

Dusza z jedwabiu
(źródło: David, przekład mój amatorski, momentami dosłowny, miejscami dałem się ponieść żeby lepiej brzmiało ;) ale chyba na tym też polega tłumaczenie poezji, ale mogę się mylić, wszak rzuciłem te studia jeszcze zanim doszliśmy do tej lekcji :D Oczywiście jeśli ktoś ma pomysł na lepsze tłumaczenie czy poprawki, to zapraszam.)

Dusza z jedwabiu
Nerwy ze stali
Maską jest uśmiech
Za nim udręka

Stoję przed lustrem
Ale nie widzę siebie
Czuję tylko skorupy
Które rozrywają jedwab

Duszo z jedwabiu
Nie mów tego i zostań cicho
Nie słucham cię
Nie chcę

Stoję przed lustrem
Przez moje oczy patrzysz na mnie
Moje ciało jest żeńskie
Ale ty duszo jesteś męska

Duszo z jedwabiu
Dlaczego jesteś taka głośna
Wszystko podważasz
W co niegdyś wierzyłem

Spojrzenie w lustro
Wiem, że nie zwariowałem
Być tym kim powinienem
Po prostu mi się nie poszczęściło
Duszo z jedwabiu
Skłócona z rozsądkiem
Szukasz tylko miłości
Ciebie kochać nikt nie jest gotowy

Ten obraz tam w lustrze
Jest obcy lecz jednak tak znajomy
Talent aktorski
Egzystencja zbudowana z kompromisów i kłamstw

Duszo z jedwabiu
Przez wszystkich niezrozumiana
Zraniona i zrozpaczona
W potajemne sny wygnana (?)

Życie w pustce
Pomiędzy prawdą a marzeniem
Mogę znów oddychać
Gdy dam tobie, duszo, przestrzeń

Istnieje tak wiele
Poza rozsądkiem i rozumem
Ulegam ci
I rozum podaje ci pojednawczo rękę

Duszo z jedwabiu
Tak długo schwytana
Uwięziona, stłumiona
Prawie zniszczona

Ta twarz tam w lustrze
Uśmiecha się do ciebie
Należymy do siebie
Moja powłoka i ty

Duszo z jedwabiu
Wychodzisz na światło dzienne
Wytrzymałaś
Bo jedwab jest niezniszczalny

Noo i jeszcze coś – notka u transseksualistki. Polecam całą (ale w całości cytować nie będę, bo nie pytałem o pozwolenie :P ). To tak odnośnie pojawiającego się w dyskusji zdania, że ktoś mi nie zazdrości. I tak odnośnie pewnej użytkowniczki Trans-fuzji, która raz pisze jak jest szczęśliwa, a innym, że prawdziwie szczęśliwa nigdy nie będzie. No ona troszeczkę przesadza (w sposobie wyrażania swojego zdania ;) ), ale chyba rozumiem co ma na myśli. W ogóle to uważam, że szczęśliwość można określi w odniesieniu do czegoś (np. w odniesieniu do poprzedniej sytuacji).

„Chcę się uwolnić ale wiem, że się nie uwolnię ale wiem również, że pomimo tego mogę być szczęśliwa. To wynika z tego, że zrobiłam wszystko co mogłam. Przeszłam tą drogę i wciąż nią idę. Powtórzę, że nigdy nie żałowałam tylko szkoda, że duchowe odkrycia przychodzą z wiekiem ale przecież tak ma być. To też jest piękne.”
(no nie wiem czy to aż takie piękne ;) ale to fakt, duchowe odkrycia /fajne wyrażenie/ przychodzą…)

„Chcę być świadectwem swojego życia i zawsze mieć świadomość, że zrobiłam wszystko by być prawdziwa.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.