#1052

Co ja przeżyłem wczoraj :D Wyprzedaż owszem, fajna była. Mam fajną świeczkę (taką kulkę), żółtą butelkę/wazonik taki „falowany” (zawsze taki chciałem) i jeszcze kilka rzeczy do oddania dalej. Wszystko za darmo :D Aha, no i półkę. Tzn. taką do zawieszenia na ścianie, pięć ich było i jak tak teraz myślę, to mogłem może wziąć wszystkie, pewnie bym jeszcze odsprzedał ale nie pomyślałem i wziąłem tylko dla siebie. Tu jej oczywiście wieszać nie będę, ale jak sobie położę na regale, to akurat chyba telewizor przypasuje i już nie potrzebuję szafeczki (i może to i dobrze jednak w tak małym pokoju, wprawdzie nadal strach mi że ten tv spadnie, ale najwyżej przywiążę do regału jak i tą półeczkę :D ).
Następnie ruszyłem do miasta :D I tak coś mi się zdaje, że więcej sensu naprawdę miałoby gdybym pojechał rowerem. Że będzie bardzo dużo ludzi, to ja się spodziewałem. Ale czegoś takiego… Jeden parking wiadomo – odpadł, bo na nim to wszystko stoi. Drugi (na który liczyłem) zapchany (a ci przed szlabanem to ja nie wiem, stali i czekali aż się coś tam zwolni?). Wszystkie, płatne i darmowe, ani jedniusieńkiego miejsca, nawet gdzieś między drzewami stali. No i te KORKI… Metr ujedziesz, stoisz i tak w kółko. Aż mi się samochód przegrzał. Całe szczęście że nie spanikowałem (bo taki świetny kierowca, którym bez wątpienia jestem… :D ), ale nic, 130 temperatura (plus wiem, że mam wyciek płynu) to wiedziałem że coś muszę zrobić. No ale nic, zjechałem, w prawdzie zakaz postoju, ale wjechałem w zajazd remontowanego domu, niedziela to wiadomo, że nic nie robią i nikomu nie będzie przeszkadzać. I stoję. Jakby co powiem zgodnie z prawdą, że mi się samochód przegrzał. Czytam właśnie książkę, która poleca by nie patrzeć na nic jak na straszne i okropne, najwyżej niepomyślne czy niesprzyjające. Cóż, stanie w korku (itp. stanie) jest niesprzyjające ale za straszne i okropne nie uważałem tego nigdy. Takie rzeczy w ogóle mnie nie ruszają (nie denerwują). Tak samo kolejki, nawet jak ktoś mi się wpycha. No chyba że się spieszę, wtedy się denerwuję ale w sensie boję, że się gdzieś spóźnię. Tak, bo moje denerwowanie się to zawsze strach/lęk, a nie złość. Ale to i dobrze, że się nie złoszczę – to też podobno skraca życie ;) a ja przynajmniej z tym nie mam problemu, więc choć o tyle mniej. No oczywiście jakbym stał w korku na autostradzie z wizją, że się spóźnię do pracy, to bym się denerwował (bał). [Dlatego muszę przestać wyjeżdżać z domu w PL o 20:00 mając na 6:00 do pracy :D ]. Poza tym (jak pisze w drugiej książce, którą także czytam): „Dwóch ludzi wyglądało przez więzienne kraty; Jeden widział błoto, drugi widział gwiazdy.” stałem sobie i przyglądałem się domom oraz mijającym mnie samochodom. Tak sobie myślę, że to jest piękne, że w ogóle te samochody widzę – jakbym się urodził w jakimś afrykańskim plemieniu, to może przez całe życie samochodu bym nie ujrzał, nie mówiąc już o prawie jazdy czy posiadaniu jednego na własność ;) Z godzinę postałem, zaglądam na poziom płynu a tam połowa – wcale się nie dziwię, że się biedaczek przegrzał ;) dolałem i wyjechałem z tego korka. Jak już wreszcie dojechałem do jakiegoś wolnego miejsca… to nie wiedziałem czy mogę tam parkować, bo to trochę tak wyglądało jak dla mieszkańców, więc stwierdziłem że dam sobie jednak spokój (i tak już było późno). Wszak jeszcze dwa weekendy przed nami :D Tylko teraz chyba muszę wbić na niemieckie TS-forum i poradzić się kolegów gdzie zaparkować :D Na szczęście to forum, w przeciwieństwie do naszego, ma całą masę pobocznych działów.
W każdym razie drugi raz nie jadę tam bez jakiegoś pewnego parkingu :D I tak jednak stwierdzam, że tam by się przydał cały dzień (więc zobaczymy, albo ta albo przyszła sobota pewnie… zależy jak będzie z pracą).

Dziś za to dzwonili do mnie z gabinetu endokrynologa. Byłem w pracy więc odsłuchałem pocztę głosową. Prośba o oddzwonienie. No wszystko fajnie, tylko żeby tam się dało dodzwonić to bym o każdą receptę maila nie pisał :D (no dobra, szczerze mówiąc skoro już wiem że da się zamawiać recepty mailem, to pewnie bym pisał ;) ), ale za trzecim razem się dodzwoniłem! Tylko babka nie wiedziała czemu inna kazała mi zadzwonić :D Teraz czekam aż ta inna oddzwoni ale patrząc na godzinę to nie wiem… Całkiem możliwe, że chodzi o pobranie krwi, razem z tą prośbą o receptę pytałem czy mam pobrać krew i wysłać im do badania, bo przed poprzednim zastrzykiem wysłałem ale jakoś odpowiedzi się nie doczekałem… No cóż, w końcu się chyba dowiem ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.