#1163

Położyłem się wczoraj w całkiem niezłym humorze, stwierdzając że może mam swoje dziwactwa, ale w sumie co z tego? Każdy ma swoje dziwactwa, a spanie z pluszowym misiem wydaje mi się jednym z mniej kuriozalnych :P („Około 35% dorosłych w Wielkiej Brytanii śpi z pluszowymi misiami” – właśnie znalazłem :D )
Niestety rano obudził mnie telefon. O godzinie jednocyfrowej!! W niedzielę!! Bez kitu ale pewnie 99% moich znajomych (a może nawet 100%) nie podejrzewa mnie o takie zdolności w używaniu słów powszechnie uznawanych za niecenzuralne :D Ale naprawdę. Udało się wyprowadzić mnie z równowagi jak rzadko (jak tak potem o tym myślałem, to aż trochę nieswojo, bo jasne że się mogłem wkurzyć ale żeby aż tak… ale może to i dobrze, przynajmniej raz dałem upust moim emocjom, a że nikt nie słyszał to dobrze). Chodziło oczywiście o robienie za taksówkę (zaprawdę powiadam Wam, w takich momentach widzę same zalety ewentualnej przeprowadzki i żadnych wad). Właśnie k… za to nienawidzę alkoholu :[ Ale potem pomyślałem sobie, że dzięki Ci Panie na wysokościach i Wszyscy Święci, że ja mam w życiu inne rozrywki niż pobijanie rekordów w piciu piwa (czy innych trunków). Na szczęście cała reszta dnia upłynęła mi nadzwyczaj przyjemnie – prawie cały dzień nie wstawałem z łóżka i przeczytałem prawie całą książkę pt. „Najsmutniejsze dziecko” z tych autorstwa Cathy Glass (no 3/4 przeczytałem, ale to ponad 300 stron, w jeden dzień! znaczy nadal potrafię ;) ). Ale miałem ochotę na coś nad czym nie musiałbym specjalnie myśleć, żadne psychologiczne, żadne rozwojowe… po prostu książkę o czymś. Wstawałem tylko się najeść i umyć ;) i tak właśnie sobie pomyślałem jak to dobrze jest mieszkać samemu: nikt ci nic nie powie, że jesz na śniadanie ciasto, na drugie śniadanie banana i jabłko (no co… staram się pamiętać o witaminach chociaż ciężko mi to wchodzi ;) ), a dopiero „na trzecie śniadanie” jesz śniadanie :D I jeszcze sobie pomyślałem, że pomimo wszystkich sentymentów, dziękuję też Bogu, że nie jestem już dzieckiem (albo może inaczej: że nie jestem już prawnie dzieckiem, bo mentalnie to inna sprawa :D ), bo jednak… blech, nie (jeszcze wspomnienia poranku, całe szczęście nie przede mną codzienne życie co najmniej do 18-nastki z rodzicami lubiącymi alkohol).

W każdym razie takiego dnia mi było trzeba (znaczy mam na myśli dalszą jego część, bo ten poranek… całe szczęście, że pracuję zmianowo, bo jakbym miał tylko na rano i ktoś by mi tak zrujnował niedzielę, to bym mu chyba krzywdę zrobił, i „przepraszam” bez cienia skruchy mnie nie satysfakcjonuje; w sumie nawet nie pamiętam, czy je usłyszałem). Wnioski są więc następujące: choćby się nie wiem co działo, nie odbieram więcej telefonów przed 12 w moje wolne dni i koniec kropka. Jak wybuchnie bomba atomowa, to jestem pewien, że dowiem się o tym w inny sposób. Nawet jak zapomnę telefonu wyciszyć, to po prostu nie odbiorę, niby że miałem wyciszony. A drugi wniosek: trzeba zredukować te odwiedzania znajomych tudzież zapraszania znajomych w soboty – wtedy będę mógł mieć dwa takie błogie dni! :D I to jest dla mnie prawdziwy odpoczynek – czas woooolno leci i przynajmniej czuję, że mam wolne :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    Kluska

    No jakby do mnie ktoś zadzwonił w dzień wolny z
    samego rana prosząc o „przysługę” to też by mnie chyba rozniosło…

    „Ale potem pomyślałem sobie, że dzięki Ci Panie na wysokościach i
    Wszyscy Święci, że ja mam w życiu inne rozrywki niż pobijanie rekordów w
    piciu piwa (czy innych trunków)” – dobrze to ująłeś, ja też się mogę
    pod tym podpisać… Żal mi ludzi, dla których chlanie jest jedynym
    wyznacznikiem dobrej zabawy. Serio nie ma fajniejszych rozrywek?

    „A drugi wniosek: trzeba zredukować te odwiedzania znajomych tudzież
    zapraszania znajomych w soboty” – haha, a ja już myślałam, że jestem
    jedyną osobą, która woli porobić coś sobie na kompie/poczytać/porysować
    itp niż spotykać się z ludźmi i słuchać ich gadania. :D :D

    2 lata temu, 10:39 (10 marca)

    wendigo

    @Kluska: Ale wiesz, nic bym nie powiedział gdyby to
    był np. ktoś ze znajomych z jakimś problemem typu popsuty samochód (baa,
    nawet nie musiałby to być bliski znajomy), albo potrzebujący by gdzieś
    go zawieźć w jakiejś sprawie… Ale jak ktoś „potrzebuje”, bo wypił czy
    jeszcze nie wytrzeźwiał no to ch*** mnie strzela! No ja p***, a g***
    mnie to obchodzi! Na pieszo niech zap***! Ech, szkoda słów, bo mi wkurw
    wraca i sama się układa elegancka wiązanka :D

    2 lata temu, 15:21 (10 marca)