Termin poprawki

To trzeba opisać, bo to nie do uwierzenia co wczoraj przeżyłem :P Na rano miałem wizytę na umówienie terminu poprawki mastektomii, więc pomyślałem sobie, że po nocnej zmianie akurat się umyję i spokojnie sobie pojadę, zajmie to może ze 3 minuty bo przecież już z chirurgiem mam wszystko omówione i będę miał resztę dnia dla siebie, to załatwię jeszcze dwie sprawy i się prześpię, bo wieczorem grupa… Zamiast 3 minut, spędziłem tam prawie 3 godziny… Ale po kolei.
Jak zwykle zjechałem z autostrady, jak zwykle nie skręciłem we właściwą uliczkę ;) (ale tam naprawdę wygląda jakby nie było wolno) i trochę objechałem, ale na parking trafiłem. Potem twardo przez park nowymi alejkami waliłem (znaczy takimi, którymi wcześniej nie szedłem), faktycznie wyszło jeszcze krócej, zdążyłem na czas. Na miejscu wszystko fajnie, pani w recepcji jakimś dziwnym trafem zapamiętała moje nazwisko :P skserowała zgodę z kasy chorych, poczekałem, wszedłem do gabinetu, przywitał mnie lekarz, krótkie streszczenie że dostałem decyzję o refundacji, pogratulował, zapytał czy rozmawialiśmy o silikonowych… czymśtam :P nie wiem, okładach? ja że nie… obejrzał jeszcze raz miejsce do poprawki i mówi że tak, w tym przypadku to będą te silikonowe… wszystko mi jedno co, dowiem się jak będę po XD W końcu mówi:
– To kiedy pan chce operację?
– Yyy, no nie wiem, a kiedy mogę mieć?
– Kiedy pan chce, np. w przyszłym tygodniu to nie ale w kolejnym akurat ktoś odmówił z poniedziałku.

Ja na to że super, idealnie, pasuje. Potem mnie pyta o jakiś papier, a ja na to że nic o tym nie wiem, okazało się, że czyjś skan do mojej dokumentacji wkopiowali :P Przyszła ta babka z recepcji, powiedział jej żeby to skorygowała, potem coś jeszcze pytał o jakiegoś lekarza czy będzie w ten następny poniedziałek, bo: chciałbym z nim operować, to właściwie coś dla niego, i miała zadzonić by się dowiedzieć (ale chyba będzie skoro mi nie przełożyli terminu ;) ).
I wtedy się zaczęło.
– Zaraz przygotuję dokumenty, kolega z panem wypełni ankietę, potem pójdzie pan na górę do sekretarki i ona panu wszystko wytłumaczy co do przyjęcia.
Wszystko super, brzmi jasno i logicznie :) Zaraz przyszedł ten kolega (chyba jakiś młody stażysta), wyjaśnił ryzyko (że możliwe infekcje, krwiaki, blizny mogą zmienić kształt, takie tam blabla jak zwykle), odpowiedziałem na pół tysiąca pytań na co nie choruję, na koniec mówi:
– Teraz pójdzie pan do sekretarki na górę i do końca korytarza w prawo z tymi papierami ale najpierw tu w rejestracji wydrukują panu skierowanie.
Ja się pytam gdzie w ogóle są schody na górę XD mówi, że przy wejściu, no faktycznie były tylko jak się nigdy nie zwraca uwagi, to się nie widzi :P No ale najpierw podszedłem do tej rejestracji i mówię co potrzebuję (na ten moment już chyba miałem przesyt tych ich długich słów i może skracałem, ale babka wiedziała o co mi chodzi :P ). Wchodzę na tą górę, nie było źle, faktycznie znalazłem sekretariat i mówię że miałem tu przyjść żeby pani mi powiedziała… Ona się patrzy pytająco, a ja przecież też nie wiem co ona mi miała dokładnie powiedzieć XD więc w końcu coś tam zacząłem dukać, że no to co trzeba ma mi powiedzieć XD No to wzięła te papiery, zapytała o adres telefon, jeszcze parę papierów dołożyła, zapytała czy mam dziś czas na rozmowę z anestezjologiem, no co mam nie mieć, jak już tam jestem to mam.
– To pójdzie pan z tym skierowaniem, do budynku głównego, przez główne wejście i trochę tak po prawej jest rejestracja. Potem na rozmowę z anestezjologiem, a potem na Stację 15, na której pan będzie leżeć – wtedy się domyśliłem, że to jednak nie będzie ambulatoryjnie tylko pójdę do szpitala.
Ja stoję i wyglądam na zielonego, powtarzam te trzy punkty żeby zapamiętać (choć zapisała mi to).
– Dokładnie. Najpierw rejestracja. Da pan sobie radę. (:D) A wie pan gdzie jest wejście główne?
– Nie…
– Tutaj wyjść z budynkublablanalewoiprostoblabędzieapteka,minąćjąblablablawśrodkuwprawoblablaodinformacjiblablabla…
– tak mi to brzmiało mniej-więcej XD No i jeszcze że potem do anestazjologa. – Ale to panu w rejestracji powiedzą.
No ale nic, domyśliłem się z której strony szpitala (a raczej który budynek, bo to jeszcze różne budynki), bo pierwszym razem od tamtej strony przyszedłem (ale wejście główne jest jeszcze dalej więc i tak pobłądziłem, ale relatywnie szybko trafiłem). Wchodzę ja tym wejściem głównym i się rozglądam, widzę informację, do której jak podszedłem to zobaczyłem i rejestrację ale i tak dobrze, że zapytałem o nią, bo mi pani uprzejmie odpowiedziała (w tempie karabinu maszynowego):
– Tamwisitakaskrzyneczkatrzebwyciągnąćnumerekipoczekaćażsięwyświetli, apotemtunaprawopododpowiedniestanowisko.
Pani, przecież ja muszę to przerobić w głowie XD do mnie dociera z półsekundowym opóźnieniem, plus pół sekundy na przetłumaczenie w głowie ;) Tak też zrobiłem, na szczęście prawie od razu mój numer się zapalił, to chyba zawsze tak szybko idzie jak nie ma ludzi. Wchodzę, mówię, podaję papiery, pani znów sprawdziła adres i telefon, zapisała osobę kontaktową, zadała parę pytań, coś podrukowała, coś zabrała z papierów, jeszcze więcej dodała, dodała mi drugą teczkę z jakimiśtam informacjami dla mnie (i ogólnymi, np. o parkingach w pobliżu), w tym momencie mógłbym założyć nowy segregator z papierów które miałem w ręce XD no może trochę przesadzam ale teczkę, taką konkretną, na pewno. Na koniec powiedziała, że w dzień przyjęcia mam od razu iść na Stację 15, bo tu z resztą nikogo tak wcześnie nie będzie.
– Teraz pan pójdzie na anestezjologię, to jest tu w kierunku lekko w prawo, potem w lewo, schodami piętro wyżej, tam będą szklane drzwi, za nimi na lewo, do końca korytarza i będzie napisane dr. Xxxx.
Starałem się zapamiętać chociaż połowę tej drogi XD jednak było ciężko, w dodatku gdzieś w okolicy półpiętra mój język cofnął się do poziomu „Kali mieć krowa” więc kiedy gdzieś tam po drodze miła pani (chyba pielęgniarka) zapytała czy może w czymś pomóc, to zdołałem tylko wykrztusić:
– Eee… Anestesjologia? (zamiast jakoś ładniej zapytać)
Znów mi zaczęła tłumaczyć i znów miałem wrażenie, że to jakieś jeszcze z pięćset km XD ale jakoś na ślepo trafiłem (a wcześniej, ale już na tym korytarzu jeszcze raz zapytałem, ale to już była ta pani od rejestracji).
Wspomniana pani od rejestracji wzięła moje papiery, podała mi inne i mówi:
– Czy byłby pan tak miły i już wypełnił taką ankietę? (i jeszcze cośtam wcisnęła żebym se poczytał, o jakimś programie który mają teraz, cośtam że wprowadzają razem z aparaturą do oddychania, żeby tego węża wzmocnić /?/).
Jakbym wiedział, że będę musiał pisać w tym języku, to bym z notatkami przyjechał XD a tak to żem pewnie też na poziomie „Kali…” napisał kilka słów (do pytań, gdzie trzeba było odpowiedzieć). Ale no trudno. Wypełniam z ciężkim trudem tą ankietę (ale jakoś podobna była do tej pierwszej co ten młody stażysta ze mną robił), a obok przyszedł jakiś lekarz po jakiegoś starszego gościa – ja się tak patrzę i przysłuchuję, ten lekarz sprawiał mi wrażenie upośledzonego, aż się przestraszyłem że to ma być i mój anestezjolog, ale nie (z resztą może dostosował się do pacjenta ;) ). Mnie za chwilę wzięła miła pani, bardzo sympatyczna, wesoła nawet. Opowiedziała że nie jeść, nie pić itp. – jak zwykle. Zerknęła w papiery:
– Mhm, to trochę pan już tych narkoz miał, zawsze bez problemu?
Ja że tak. Zaproponowała słabą tabletkę uspokajającą w dzień operacji, ja tam się nigdy nie denerwuję (aż tak ;) ) takimi rzeczami, ale tak jakoś, a niech będzie. Ona:
– Taak, to nic złego ;)
Potem jeszcze o tym programie, czy wyrażam zgodę, nic to nie zmienia, nie ma na nic wpływu, to proszę bardzo.
Po rozmowie jęła mi tłumaczyć jak mam dojść na tą „Stację 15” (bo powiedziałem oczywiście, że nie wiem gdzie to jest, nie, nigdy u nich nie byłem :P ):
– To właściwe jest tutaj na wprost, ale jak pan widzi tam jest zakaz przejścia, trzeba wyjść tutaj w dół i w prawo i przejść parterem, albo górą i wrócić na ten sam korytarz.
Och, jakże to znowu prosto zabrzmiało. Wyszedłem, w dół, na prawo, kolejne schody i eee… jakbym już to miejsce widział. No to jeszcze raz, na prawo… ja już tutaj byłem! Przed chwilą. Dwa razy XD Poważnie, tam mają takie schody że się wychodzi w to samo miejsce, że można chodzić w małe kółeczko XD Więc jak wróciłem w nie drugi raz już chciałem znów kogoś pytać ale patrzę, no przecież stąd wyszedłem, nie wrócę pytać raz jeszcze bo obciach, więc idę tym jakimś długim korytarzem, który pozostał, najwyżej dalej zapytam. Faktycznie gdzieś doszedłem, znów zapytałem, chyba to była ta dobra droga ale jeszcze był kawał. Dobra, widzę pokoje od 14… więc to chyba „Stacja 14”, więc piętnasta musi być gdzieś obok, znalazłem! Kolejnym cudem (idąc po prostu z braku lepszego pomysłu prosto) znalazłem sekretariat. Tam nikogo, tylko obok jakieś dwie młode kobiety (pracowniczki?) zapamiętale o czymś dyskutują po jakiemuś (rosyjsku?), to się pytam nieśmiało jednej z nich w końcu czy tu ktoś przyjdzie. Przyjdzie, już idzie. Faktycznie przyszła jakaś młoda kobieta:
– Ktoś wie, że pan tu jest?
– Eee, nie wiem, miałem tu przyjść, no to jestem.
(oto jestem! XD )
– Dobrze, to ja już to (papiery) wezmę, proszę poczekać kawałek dalej w poczekalni.
No to siedzę w tej poczekalni i czekam… W końcu przychodzi jakaś starsza kobieta i mówi do mnie:
– Właściwie to może pan już iść. Do widzenia.
o.O alejakto? przecież ja nic się nie dowiedziałem jeszcze XD no to ją pytam co ja mam ze sobą wziąć do tego szpitala (znowu wiecie: „Kali-mode-on”, więc nie od razu mnie zrozumiała XD ), ale się w końcu dowiedziałem, że ręcznik, bieliznę i łatwo zdejmowalne buty/kapcie. I:
– Do zobaczenia za tydzień.
No to do zobaczenia. Tylko potem się zorientowałem że za dużo papierów tam zostawiłem… zwłaszcza ten jeden z numerem telefonu, na który mam potwierdzić termin dzień przed :/ i teraz będę musiał po niedzieli wydzwaniać na informację (ale tą kartkę akurat na szczęście mam, to mam nadzieję, że nie będzie problemu i mi podadzą gdzie mam potwierdzić).
Wyjście stamtąd na zewnątrz też mi poszło średnio – niby pisało „Ausgang” ale jakimś cudem trafiłem do piwnicy XD ale chyba nikt mnie nie widział, potem jeszcze w jakiś korytarz aż w końcu trafiłem. Czarno widzę poranek dnia przyjęcia :D Szczerze mówiąc już bym chciał tam leżeć, najlepiej na stole albo na sali wybudzeń…
Stamtąd ruszyłem do samochodu (najpierw w złą stronę oczywiście :D ), z głupkowatą miną adekwatną do mojego ówczesnego IQ, które spadło z pewnością o 50% ;) Serio nie umiałem myśleć o niczym przez całą drogę do samochodu i czułem się jakby przejechał po mnie walec, a jednocześnie niebezpiecznie blisko szaleństwa :P Pamiętacie z filmu animowanego jedną z dwunastu prac Asterixa, kiedy miał zdobyć formularz? Jeśli nie to zapraszam tutaj (40:57) (a te schody to niczym z 44:02 minuty), tylko że dziś to nie wydaje mi się już takie śmieszne XD (ale pewnie swoją cegiełkę dołożyło do tego całego chaosu moje niewyspanie).

W domu po prostu musiałem odsapnąć chociaż godzinę. Jak pojechałem następne sprawy załatwiać, to oczywiście doradcy podatkowego nie zastałem (no jakże to tak może być żeby pracować jeszcze o 15:00 w piątek…), za to w mojej firmie pośredniczącej poszło gładko i sympatycznie. Wprawdzie nie do końca zadowalająco wyjaśniłem pewien jeden dzień gdzie mi wpisali urlop, a za to wpisali jakbym pracował w święto, ale zbyt mało przytomny byłem żeby zadać jeszcze jakieś pytanie inaczej sprawę ujmując. Ale za to jak powiedziałem o operacji, to ok, nie ma problemu, dobrze że mówię wcześniej, tylko jeszcze żebym w miejscu pracy powiedział, bo mogą kogoś za mnie na zastępstwo posłać, zwolnienie nie ma problemu – dostarczę po wyjściu ze szpitala. Także pozytywnie.
Potem (chyba z tej głupoty swojej tego dnia ;) ), wybrałem się do centrum handlowego, do którego dojechać komunikacją miejską jest ciężko (i długo), bo korki. Ja nie wiem co to jest, zadupie jakieś mojego miasta, a korki gorsze jak w centrum, dobrze że tam nie mieszkam i będę pamiętał żeby nigdy nie mieszkać ;) Tak więc do domu już nie zdążyłem tylko od razu na grupę, która tego dnia byłą bardzo kameralna (6 osób) ale i tak sympatycznie (nawet w pewnym sensie bardziej).
Oczywiście Kali-mode utrzymywał się przez resztę dnia, jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo świadomy błędów które popełniam w mowie, oczywiście 20 sekund po tym kiedy je wypowiedziałem XD

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.