„Jak facet z facetem. Rozmowy o seksualności i związkach gejowskich” – A. Gryżewski, P. Pilarski

Poza tym że wszystkie książki opisuję w miejscu do tego przeznaczonym, od czasu do czasu wrzucam tu mój opis jakiejś książki, którą uznałem za ważną, nawet jeśli nie jest w tematyce ts. Tak jest i tym razem. A ponieważ dziś skończyłem słuchać kursu o prokrastynacji, a nadal nie mogę się wziąć za to co sobie wyznaczyłem, bo właśnie znalazłem, że wisi nade mną w pliku kilka temacików, które chciałem wrzucić na bloga, to zacznę od pierwszego ;)

Bardzo dobra, świetna, genialna książka, którą polecam każdemu, bez względu na orientację i płeć, ponieważ jest dosyć uniwersalna. To znaczy na początku jest głównie o homoseksualności, rzeczowo, konkretnie i dobrze napisane, a potem jest o związkach i chociaż też głównie homoseksualnych związków są przykłady, to jest to ogólnie o związkach, dosyć uniwersalnie. I dobrze napisane. Tak ogólnie nie wiem co jeszcze mógłbym powiedzieć ale no – jest naprawdę dobra ;) ale żeby się nie powtarzać, przejdę do cytatów, których mam wynotowanych sporo.

Książka ma formę wywiadu, a może raczej dialogu pisarza z psychologiem. Wytłuszczone są pytania/wypowiedzi pisarza, zwykłym tekstem napisane wypowiedzi psychologa.

„Dużo podróżuję. Często ujmuje mnie w wielu krajach otwartość, różnorodność, multikulturowość. Widzę, jak to wzbogaca życie i osobowość ludzi. Natomiast występująca w Polsce tendencja do zamykania się sprawia, że wiele osób czuje się na marginesie życia. Zwłaszcza osoby LGB.”

– o, to, to! Dokładnie, właśnie! To jest pierwszy z cytatów, który bardzo ładnie i zgrabnie ujmuje, to co zawsze czułem tylko nigdy nie umiałem tak ładnie i zgrabnie podsumować ;)
A to jest drugi:

„Dobro osób LGB to wspólna sprawa narodowa. Osoby LBG nierzadko cierpią na skutki stresu mniejszościowego, takie jak depresja, bezsenność, lęki, zaburzenia odżywiania i trudności z koncentracją. To potężna strata dla gospodarki kraju, jak również duże koszty dla systemu opieki zdrowotnej.”

– !!! a ludziom się wydaje, że LGBT to jest „temat zastępczy” i rzeczy w ogóle nieważne w obliczu kryzysów gospodarczych… a jak myślicie, skąd się biorą te kryzysy, hę? Zawsze powtarzałem, że ludzie muszą być szczęśliwi (tzn. ich potrzeby muszą być zaspokojone) żeby gospodarka dobrze stała. Nie odwrotnie.

„Zarzuca się homoseksualistom, że organizują parady równości, „afiszują się”. I że przez to wiele osób heteroseksualnych czuje się niepewnie. A mało kto zwraca uwagę, że takie, dajmy na to, typowe polskie wesele to dwudniowa manifestacja heteroseksualności.”

– to chyba nie wymaga komentarza ;)

Dalej jest fragment o krajach arabskich, że kiedyś podejście do seksualności było zupełnie luźne tam.

– Było nawet coś takiego jak średniowieczna arabska poezja homoerotyczna.
– No i to, jak wiemy, mocno się pozmieniało. Za Zachodem generalnie nie przepadają, bo jest zgniły i tak dalej, ale łączy ich z nim negatywny stosunek do homoseksualistów. Wypierają teraz ten kanon literatury związanej z homoseksualnością, cenzurują go. Tymczasem swoboda seksualna, realizowanie swoich seksualnych potrzeb wpływało na to, że ludzie byli zgodni wewnętrznie, z samymi sobą, mogli zatem ze spokojem zajmować się światem zewnętrznym. Rozwijać się, mieć życie duchowe, intelektualne. Przecież kraje arabskie to była kiedyś kolebka różnych prądów filozoficznych, ludzie byli bardzo kreatywni w tym i otwarci. Ale władza z kolei widziała, że trudno kontrolować ludzi, którzy są otwarci, żyją w zgodzie z samymi sobą, bo tacy mogą domagać się różnych zmian. Więc władcy wymyślili, że trzeba wywołać w nich konflikt wewnętrzny. Bo jeśli człowiek ma konflikt wewnętrzny, łatwo nim manipulować, nie jest wówczas tak skupiony na zmianie rzeczywistości zewnętrznej.
– No i dobrali się do seksu?
– Kiedy przeżywasz konflikt wewnętrzny związany ze swoją seksualnością, bo nauczono cię, że barbarzyństwem jest hołdowanie swoim seksualnym potrzebom, że to zwierzę tak robi, a ty powinieneś siłą umysłu to kontrolować, siłą woli rugować i ograniczać seksualność – wtedy jesteś słabszy na zewnątrz, bo zżera cię wojna domowa. A przez to jesteś łatwiej kontrolowalny. Jesteś osobą homoseksualną: źle. Jesteś osobą heteroseksualną: źle, jeśli uprawiasz seks dla przyjemności, a nie dla prokreacji. Jesteś nastolatkiem: nie onanizuj się, nie przeżywaj swojej seksualności, nie ciesz się nią. I tak dalej. Coś ci to przypomina?
– Polska 2016?
– Seksualność wskutek manipulacji różnie rozumianej władzy spychana jest w rewiry chuci i żądzy. Wszystko jest tabuizowane. Stąd – wracając do twojego pytania – bierze się zakorzeniony głęboko pogląd, że „w seksie jest coś złego”.
– Wywołaliśmy w tobie poczucie winy, wstyd, konflikt wewnętrzny? To teraz na kolana i grzecznie się wyspowiadaj! A jaki człowiek jest wdzięczny, gdy zostanie mu wybaczone…
– Podkreślmy zatem jeszcze raz: o ile kogoś tym nie krzywdzimy, to w seksie, w korzystaniu z naszej seksualności nie ma nic złego.”

„– I to jest właśnie kolejny typowy temat dla relacji homoseksualnych: jakie jest nasze podejście do seksu poza związkiem. Już o tym trochę rozmawialiśmy. U heteroseksualistów monogamia jest bardziej oczywista. Nie dyskutują o niej, a w razie czego zamiatają swoje grzeszki pod dywan.
– Geje może dlatego dyskutują, że związek gejów to związek dwóch facetów? A faceci, że znowu sięgnę po kochane stereotypy, „mają swoje potrzeby”.
– Sprawa jest skomplikowana. Z kilku powodów. Z jednej strony, my, mężczyźni, rzeczywiście mamy ciut łatwiejszy dostęp do seksualności niż kobiety. Seks jest na zawołanie, na wierzchu – i więcej jest facetów niż kobiet, którym nie jest głupio uprawiać go w sposób mechaniczny. To pierwszy powód. Drugi powód jest z kolei taki, że kiedy z powodu homofobii wiele osób musi się kryć ze swoją orientacją, związkiem, to gdzieś w środku pojawia się myśl: skoro mój seks jest represjonowany, muszę sobie to odbić przez więcej bodźców. To znany mechanizm.”

Dalej jest ciekawy fragment, że homoseksualność krystalizuje się po 20 roku życia, a przed 30 („krystalizuje”, a nie „kształtuje”!), ale za dużo by przepisywać/kopiować.

„Miałem wielu „zakłamanych” klientów. Zakłamanych w tym sensie, że byli w związkach heteroseksualnych, mieli nawet dzieci, na zewnątrz kultywowali wartości heteroseksualne, rodzinne, tradycyjne, natomiast po cichu uprawiali coś zupełnie innego. No i wychodziło to na jaw. Bo nie zamknął laptopa, a tam jego profil na jakimś portalu gejowskim. Albo inny mój klient – wyjechał na Zachód do pracy. Żona do niego dołączyła po dwóch latach. I jak w tym zachodnim mieście szli sobie razem, to co drugi facet go pozdrawiał. „Cześć”, „siema”. On jej wytłumaczył, że się tutaj udziela społecznie. Żona dopiero po roku skojarzyła, o jaką konkretnie społeczność chodzi.”

– to zabawnie jest napisane ;) ale w sumie oczywiście nie śmieszne, ofiary heteronormy. I dalej ten sam temat:

„Powiedziałbym, że nikt tu nie jest bardziej winny ani bardziej poszkodowany. Załóżmy, że jest taka sytuacja, wzięta zresztą z mojej praktyki. Klient bardzo kochał swojego ojca i wiedział, że on by się załamał, gdyby dowiedział się, że syn jest gejem. Ten ojciec od pewnego momentu nieustannie wywierał na nim presję: kiedy ty się w końcu ożenisz, chciałbym przytulić wnuka przed śmiercią. Więc ten mój klient zmusił się do seksu z kobietą, żeby ją zapłodnić, żeby ojciec miał wnuka.
Takie historie kończą się dopiero wtedy, kiedy przysłowiowy ojciec umiera albo ja wzmacniam swoją samoocenę na tyle, że zaczynam żyć w zgodzie ze sobą i wymiksowuję się z tego rozwiązania heteroseksualnego. Ale czy można obwiniać ojca? Przecież gdyby żył w rzeczywistości, w której panowałoby społeczne przyzwolenie na to, że syn może być albo homo, albo hetero, w ogóle nie byłoby takiej sytuacji.”

„- A co Jezus powiedział o homoseksualności?
– Zdaje się, że nic.
– No właśnie. Dokładnie nic. A to był przecież autorytet, więc warto go słuchać.
– Kościół słucha Jezusa chyba tylko jednym uchem, bo w swoim Katechizmie zakazuje wyłącznie „niesłusznej dyskryminacji” homoseksualistów. Prześladujmy tych zboczeńców, ale tylko wtedy, kiedy mamy wyraźne powody. Nic dziwnego, że w badaniach socjologicznych najbardziej tolerancyjni okazują się niewierzący.

– :D

„Jeden z moich klientów próbował „leczyć się” z homoseksualizmu w kościelnej grupie Odwaga. Jest u mnie ponad rok w terapii. Dumę w relacji z ojcem osiągał bardzo rzadko, a mimo to ciągle starał się dostosowywać do jego oczekiwań. Przynosiło mu to na co dzień dużo cierpienia. No i nieustannie odkładał decyzję o nawiązaniu relacji emocjonalnych z innym mężczyzną. Od wielu lat jest samotny, ma nawet ogromne opory, żeby wejść w jakąś sytuację erotyczną. Dopiero kiedy libido go przyciśnie, idzie do jakiegoś klubu. Raz na rok, raz na pół roku. A na co dzień to libido tłamsi. On przeżywa ogromny konflikt wewnętrzny, który go osłabia, bo on nie realizuje swoich potrzeb emocjonalno-seksualnych. Takie właśnie są koszty zewnątrzsterowności.
Gdy jesteś pogodzony ze swoimi uczuciami, kiedy one są dla ciebie ważne, stawiasz w pierwszym rzędzie na swoje potrzeby i swoje oczekiwania, a tylko w 20 procentach na oczekiwania innych. Co z tego, że mama będzie płakała, bo nie będzie miała synowej. Pogodzi się. Tu chodzi przecież o twoje życie.”

– ostatni akapit jest ważny.

– Rozumiem, że masz na myśli kościelne ośrodki typu „Odwaga”? Chodzi plotka, iż ich nazwa musiała się wziąć stąd, że mają odwagę pieprzyć głupoty.
– Kiedyś była Odwaga, teraz jest modna Pascha. Te ośrodki działają jak sekta. Często prowadzi je osoba, która czerpie siłę i przyjemność z tego, że wprowadza innych w wyrzuty sumienia i poczucie winy. Jesteś gorszy, nie umiesz się kontrolować! A przecież kiedy chłopak między 16. a 25. rokiem życia ma wysoki poziom testosteronu, to naprawdę nie może się kontrolować. Potrzeby seksualne muszą być realizowane (…)”

– dobre z tą „Odwagą” :D No ale reszta smutna.

– A czy w tych Odwagach lub Paschach nie jest tak, że jeden drugiemu wpada czasem w oko, spodoba się? Przecież siedzą te nabuzowane chłopaki zamknięte w jednej chałupie.
– Niektórzy dopiero tam nabierają odwagi, żeby coś zdziałać!
Jeden klient mówił mi, że o ile w liceum fantazjował sobie na temat chłopaków z klasy, ale nie wykraczał poza te fantazje, to kiedy powiedział o tym rodzicom, a oni go wysłali do Odwagi, dopiero tam zaczął wprowadzać fantazje w czyn. Zaczęły się pokątne pocałunki, pieszczoty. Ars amandi się rozwinęło. Wprawdzie oni się starają monitorować swoich podopiecznych, ale jak ktoś chce, może zaszaleć. Jest terapia grupowa, siedzimy w kilka osób, każdy opowiada, co przeżył. I okazuje się, że Tomek ma podobne doświadczenia do moich. Już się nawiązuje jakaś wspólnota, bliskość. Ja jestem gejem, on jest gejem, ma piękne oczy i w ogóle.
– Rodzice mnie tu przysłali, trudno, trzeba miło spędzić czas.
– Podobnie może być też w przypadku osób, które mają orientację egodystoniczną i przyjechały tam z własnej woli. Nagle spotykam faceta, od którego dostaję akceptację. Na dodatek podoba mi się, wpadł mi w oko. No to ja też mu daję akceptację. Otwieramy się na siebie.
– I wtedy Pascha kończy się happy endem!
– W dużej mierze terapia reparatywna kończy się cierpieniem uczestnika, stanami nerwicowymi, utrwalaniem zaburzeń seksualnych, zablokowaniem lub opóźnieniem rozwoju psychoseksualnego, a także depresją, ograniczeniem kontaktów towarzyskich, rodzinnych i niską samooceną.”

– na początku śmiesznie, a potem znów smutno.

„Poza indywidualną są różne inne normy. Norma partnerska, czyli co jest normą dla nas dwóch. Dalej norma moralna, religijna, prawna, medyczna, norma statystyczna, kliniczna, społeczno-obyczajowa, religijna, kulturowa. To jeszcze nie wszystkie. Patrzy się przez ich pryzmat w zależności od sytuacji i tego, co jest dla nas w danym momencie najważniejsze.”

– a niektórzy powiedzą „to jest nienormalne” i myślą, że to załatwia sprawę ;)

„Rodzina bardzo często nie jest nastawiona na dawanie wsparcia, niezależnie z czym ktoś do tej rodziny przyjedzie, tylko na pouczanie i poradnictwo. Tak już rodziny mają. A dlaczego tak łatwo jest komuś radzić? Bo to nie wymaga zrozumienia. Forsujesz pewien pomysł i jedziesz z tym. A zrozumienie to praca, bo trzeba wczuć się w sytuację drugiej osoby. Dlatego większość wybiera dawanie rad.”

– ważny fragment, tak ogólnie.

– Trudno wczuć się w sytuację syna geja rodzicom, którzy wychowywali się w czasach, kiedy homoseksualizm był na liście chorób.
– Kiedy wprowadzono mikrofalówki, towarzyszyła temu wielka panika, że są szkodliwe dla organizmu i że po roku ich stosowania można umrzeć na raka. Minęło tyle lat i jakoś wszyscy żyją.”

– a to dobre :D (również z innych powodów).

– Homoseksualność została skreślona z listy chorób, ale lista chorób nie została wykreślona z mentalności. Kościół dopiero 300 lat po Koperniku uznał, że Ziemia kręci się wokół Słońca.
– Dlatego w konfrontacji z uprzedzeniami zawsze trzeba postawić na swoją podmiotowość. Co jest dla mnie ważne? Nawet kosztem czyichś oczekiwań.
– Kiedy mam do wyboru, czy zranić siebie, czy matkę, to ważniejsze powinno być dla mnie, żebym sobie tej rany nie zadawał.
– Otóż to. Bardzo mi przykro.”

– bardzo ważne, dla każdego i w każdej sytuacji!

„Jeden z moich klientów miał silną potrzebę posiadania rodziny. Związał się z mężczyzną, który był w trakcie wychodzenia z relacji heteroseksualnej. Jeszcze się zastanawiał, jeszcze przyglądał się swojej seksualności, ale już ogłosił się na portalu gejowskim. I tak się poznali. Po długim spotykaniu się ten drugi doszedł do tego, że jest osobą homoseksualną i że się rozwodzi. Sąd przerzucił na niego prawa rodzicielskie, bo z żoną był jakiś problem. No i są ze sobą teraz obaj, wychowują trójkę dzieciaków. Wielkim marzeniem mojego klienta było mieć rodzinę. I zrealizował to. Z tego, co mi wiadomo, jest dobrym ojcem, nie ma tam żadnych tarć.”

– ciekawa historia :)
I dalej o rodzicielstwie:

– Jest pełno filmów typu „facet i dziecko”, „dwóch mężczyzn i dziecko, „trzech mężczyzn i dziecko”. I tak dalej. Ha, ha, jakie śmieszne, ona wyjechała, a on musi się bachorem opiekować! A nie znam ani jednej komedii o tym, że to kobieta nagle znalazła się w takiej sytuacji. Rany, co teraz będzie? Tak jakby wszystkie, łącznie z mamą Madzi, doskonale sobie z tym radziły.

– heh :D

Sporo jest takich śmiesznych fragmentów:

„- Matka natura specjalnie nie dała mężczyznom możliwości wydłużenia członka, bo wiedziała, że mężczyźni podchodzą do siebie rywalizująco. Jeśli kolega by wydłużył, a ja bym to zobaczył albo się o tym dowiedział, zrobiłbym zaraz to samo. On by zobaczył, wydłużyłby sobie jeszcze bardziej. I tak dalej, i tak dalej. Po roku wszyscy by chodzili z członkami przewieszonymi przez ramię.”

„(…) kilka tysięcy [godzin] spędzonych na oglądaniu pornografii. A tam jest dużo fałszu. Wzwód członka jest nagrywany z dołu i z boku, więc ten członek sięga przez pół pokoju.”

– :D I tym zabawnym akcentem zakończę ;)

[książkę przeczytałem już w styczniu, tak jakoś zwlekałem z dodaniem notki ;) ]

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.